|
W niedzielę słońce świeciło od rana. Aż się chciało jechać. Zgodnie z klubowym terminarzem wycieczek na ten dzień zaplanowany był wypad do zamku w Golubiu -Dobrzyniu. Jechało się dobrze, ruch nie wielki. Na miejscu czekał dobrze uytzymany zamek, jednak - pustki dookoła. Jedynie weselnicy, którzy opanowali restaurację zamkową, byli poza nami jedynymi gośćmi. Wokół zamku żadnej innej atrakcji, knajpki by zjeść i posiedzieć... Pewnie dlatego każdy wpada i ucieka. Zrobiliśmy to samo. Obiadek zjedliśmy po drodze i szczęśliwie wróciliśmy do garażów.
|