05.2004 - Albania


WChP otrzymał oficjalne, rządowe zaproszenie do odwiedzenia tego „egzotycznego” kraju.

Pobyt w Albanii -  spotkania z władzami kraju i regionów, spotkania gospodarcze, atrakcje turystyczne i hotele- był szczegółowo zaplanowany i przygotowany ,  przy współudziale władz albańskich,  Ambasady RP w Albanii i Ambasady Albanii w Polsce, przez polskiego bussinesmana, przyjaciela naszego klubu - Michała Łosiaka. Zaproszenie to przekazał nam, na naszym zebraniu klubowym, osobiście,  sam Ambasador Albanii.Są zaproszenia, których się nie odrzuca. Zadeklarowało się 22 motorki.Całą Albanię zjeździliśmy w 22 motorki + laweta, w policyjnym konwoju tzn. wszystkie pojazdy jadące przed nami i z naprzeciwka były przez radiowozy i policjantów na motorach zatrzymywane i wręcz spychane z drogi. Z jednej strony było to trochę żenujące, ale z drugiej strony czuliśmy się jak rządowy orszak , co najmniej prezydenta USA lub cesarza Mobutu. W miejscowości nadmorskiej Vlora odbyliśmy spotkanie z miejscowymi bussinesmenami -  następnie w Apolonii zwiedziliśmy ruiny 80-tysięcznego miasta rzymskiego  . Byliśmy w   Dures i Tiranie, gdzie w  Ambasadzie RP, jego ekscelencja Ambasador RP Artur Tomaszewski z małżonką, zorganizował bankiet i  spotkanie z przedstawicielami władz i bussinesu. Impreza była intensywna i owocna, (niektórzy koledzy nawiązali interesujące kontakty gospodarcze).


Albania zaskoczyła nas bardzo pozytywnie. Jechaliśmy do „jakiejś-biedy-na-końcu-swiata” a tymczasem mieszkaliśmy w dobrych hotelach, jedliśmy w niezłych restauracjach, rozmawialiśmy z ludźmi takimi jak inni Europejczycy. 
Oczywiście są biedne wsie i rejony tak jak wszędzie - w Hiszpanii, Włoszech, Francji, Polsce. Jednak wiele budynków w miastach i na wsiach jest nowa – wybudowana  w nowych technologiach i porządnie
wykończona (okna, drzwi, dachy, tynki). Wszystkie drogi i ulice (kiepska nawierzchnia) zapchane są mercedesami starymi, nowymi i najnowszymi ( w tym „SL”!!!). Mercedesy stanowią absolutną większość – myślę, że ponad 90% wszystkich pojazdów.  Litr benzyny kosztuje ok. 1 € i Albańczyków na to stać. Albańczycy żyją, zachowują się, jedzą, piją i ubierają się jak Hiszpanie, Włosi, Grecy. Stać ich także  na kawiarnie, restauracje i bary, gdzie ceny są takie jak w innych, śródziemnomorskich krajach europejskich. Skąd ten dobrobyt ? Myślę, że lokomotywami gospodarki są handel, przemyt i pranie pieniędzy.


Na przyjęciu w Ambasadzie RP w Tiranie, poznaliśmy też kilku motocyklistów (w tym 2 –3 harleyowców), którzy spotkali się z nami w dniu wyjazdu i sprezentowali nam album o motocyklach HD. Dwóch z nich odwiedziło nasz tegoroczny zlot w Karpaczu. W przyszłym roku ma przyjechać stado! :-)